Pinotage duma RPA
Dzisiaj kilka słów o winie, które pochodzi z bardzo daleka. Republika Południowej Afryki, tak ten daleki kraj się nazywa. To wino może być doskonałym wyborem do świątecznego obiadu, a także niektórych deserów, ale o tym za chwilę.
W RPA produkuje się całą masę doskonałych win z wielu międzynarodowych szczepów. Z czerwonych to Cabernet Sauvignon, Cabernet Franc, Syrah, Merlot, a wina białe najczęściej powstają z takich odmian jak Chenin Blanc, Chardonnay, Sauvignon Blanc, czy Colombard.
Jest jednak szczep, którego ojczyzną jest właśnie Południowa Afryka, z którego ten kraj jest wyjątkowo znany, to Pinotage. Historia tej odmiany sięga zaledwie początku XX wieku, gdy w 1905 r. po studiach w Europie, do swej ojczyzny wrócił Abraham Izaak Perold. Jako zdolny absolwent chemii otrzymał natychmiast propozycję pracy w katedrze uprawy winorośli i enologii Uniwersytetu Stellenbosch.
Miał za zadanie stworzyć taką odmianę, która świetnie zaaklimatyzuje się w lokalnych warunkach. Ponadto, nowa odmiana miała być odporna na ataki filoksery, bardzo małej mszycy, która żywiąc się korzeniami winorośli pod koniec XIX wieku doprowadziła do największej w historii katastrofy w przemyśle winiarskim. W skrócie: ten mały szkodnik zniszczył prawie wszystkie winnice w większości Europy (oszczędził tylko kawałek Włoch), Stanach Zjednoczonych i Australii. Potem robaczek pojawiał się jeszcze kilkukrotnie, m.in. w 1912 r.
Młody pan Perold, pełen entuzjazmu, natychmiast zabrał się do pracy. Przeszczepiał różne odmiany, próbował najróżniejszych krzyżówek. Wyniki swoich badań sadził w stacji doświadczalnej winiarstwa w Paarl oraz koło swego domu. Wciąż pracował, publikował, ale jego entuzjazm trochę się zmniejszył. W 1928 r. opuścił uniwersytet oraz zajmowany służbowy dom i zaczął pracę w największej spółdzielni winiarskiej w kraju. Jego badania kontynuował młody wykładowca Charlie Niehaus, który uratował przed wycięciem krzewy sadzone przez Perolda.
Jeden z nich okazał się wyjątkowy i mocno zainteresował Niehausa. W 1935 r. zaczęto sadzić nową roślinę. Była nią krzyżówka dwóch europejskich szczepów: Pinot Noir oraz Cincault, znanym też jako Hermitage. Z połączenia dwóch nazw powstała nowa: Pinotage – duma RPA.
W 1941 r. po raz pierwszy z jego owoców powstało wino, które szybko znalazło swoich wielbicieli i zyskało wiele nagród w konkursach winiarskich na całym świecie. Ze względów politycznych nie miało jednak wstępu na „salony” i przez całe lata było trochę zapomniane. Dopiero po upadku Apartheidu ponownie zaczęło święcić triumfy.
Mój dzisiejszy bohater to wino wyprodukowane w Paarl, więc dokładnie w miejscu narodzin szczepu Pinotage. To Bolland Cellar Cappuccino Pinotage. To bardzo dobry przykład pełnego, bardzo aromatycznego i świetnie ułożonego wina z dosyć długim finiszem. W kieliszku od razu rzuca się w oczy bardzo ciemna barwa. W nosie można wyczuć aromaty kawy i ciemnej czekolady oraz suszonych śliwek i dojrzałych jagód. To aromatyczne połączenie jest wynikiem mocniejszego niż zwykle wypalenia beczek z dębu francuskiego i aromatów typowych dla Pinotage. W smaku jest bardzo wyraziste, chociaż średniotaniczne i przed podaniem do stołu dobrze je zdekantować. Po wymieszaniu z powietrzem staje się zdecydowanie łagodniejsze, bardziej owocowe, a taniny stają się krągłe i przyjazne podniebieniu.
Do czego je podać? Świetnie sprawdzi się z dobrze przyprawionymi stekami, kekabem z baraniny, kotletami jagnięcymi, pikantnymi kiełbasami oraz wszelkimi wędzonymi mięsami. Jeśli na stole pojawi się pieczeń to Cappucino Pinotage będzie wyśmienitym dodatkiem podkreślającym smak potrawy.
Po zdekantowaniu i odstawieniu na dłuższy czas może się sprawdzić do deserów z ciemnej, gorzkiej czekolady. Wszelkiego typu brownie, czy podobne mało słodkie ciasto czekoladowe staną się jeszcze smaczniejsze.
Smacznego!